Też udało mi się obejrzeć ten bardzo wyczekiwany przeze mnie film

[mogą pojawić się spoilery]
Początek faktycznie wzbudził we mnie lekki śmiech (rzut w dół Pianisty...) i widać było wyraźnie, tak jak napisał Jez, ze intencją twórców było po prostu wrzucenie bohaterów w środek tzw. bagna. Ale potem już było tylko lepiej. Napięcie było budowane stopniowo, muzyka była dobra, lecz co mnie trochę zawiodło była praktycznie wierną kopią sćieżki z pierwszego Predatora - dlatego tylko dobra, bo drugi raz tym samym nie da się zrobić aż takiego wrażenia. W ogóle cały film sprawiał wrażenie remaku bądź czegoś w rodzaju hołdu dla pierwszej części, z lekką domieszką "Cube". Prowadzenie scenariusza bardzo podobne, większość scen była tak naprawdę odpowiednikiem tego samego z Predatora I. Ale to dobrze - widać wielką fascynacje twórców klasykiem z 1987 roku. Dlatego dla wszystkich fanów film na pewno stanie się solidną obowiązkową pozycją. Wiadomo - było parę wpadek merytorycznych - ale znając duży wpływ Rodrigeza na całą produkcję, część z nich mogła być celowa

Co do Brodiego, trzeba wziąć pod uwagę, że jako Pianista to jest on znany wyłącznie w Polsce. Mimo Oskarów nie sądzę, żeby amerykanie mieli z nim takie skojarzenia jak my i tym też tłumacze decyzje wyboru go na głównego bohatera filmu. Zdejmując z niego otoczkę Pianisty, po lekkim przyzwyczajeniu ja uważam że się sprawdził. Dużo gorzej natomiast wypadła rola Laurence Fishburne'a.
Zakończenie filmu faktycznie pozostawiało trochę do życzenia i gdybym na tym miał skończyć, to film dostałby ode mnie mocne 7/10. Jednak napisy końcowe tak podniosły klimat, że po ochłonięciu daje zasłużone 8/10

Film mi się podobał - dawno nie było takiego kina akcji zrobionego w starym stylu, z krwią, giwerami, bez niepotrzebnych efektów i z dobrą muzyką. No i wreszcie kamera nie lata w koło podczas scen walki!
Pozycja obowiązkowa dla fanów SF
@scarlet - Predator nie dostrzegł Royce'a bo on rozpalił w około ogień. To tak jakby Tobie ktoś zgasił światło

A z resztą wpadek się zgadzam - ale tak jak mówiłem - część pewnie była celowym nawiązaniem do kina akcji lat 80-90