Późny wieczór. Młoda kobieta wracając do domu spotyka grupę agresywnej młodzieży. Zostaje okradziona i pewnie na tym by się nie skończyło, gdyby z nieba nie spadł... kosmita. Wykorzystując zamieszanie ofiara ucieka, ale dzieciarnia szybko znajduje sobie inną zabawę. Katują zwierzaka i zabierają do kumpla od zioła, by dowiedzieć się, co to za cholerstwo. Jeszcze nie wiedzą, że stwór nie był sam.
Oglądał to ktoś? Bo ja wczoraj widziałem i mi się całkiem spodobało. Miło wyłamuje się z konwencji filmów o inwazji, gdzie to dzielni amerykanie ratują świat. Tutaj światem jest londyńskie osiedle, a z obcymi walczą młodociani bandyci. Nie należy się spodziewać super efektów czy najwyższych lotów aktorstwa (w rolach głównych głównie dzieciaki), ale ogląda się przyjemnie i miejscami jest zabawnie. Jeden z lepszych SF tego roku.
Obszerniejsza recenzja na moim SF-blogasq . Link w sygnaturce.